zabawa w chowanego czyli nurkowania cavernowe

Jukatańskie caverny to fenomen na skalę światową. Cuda krasowe, które każdy nurek pragnie chociaż raz zalogować w swoim logbooku. Tysiące zdjęć krążące w internecie nie są w stanie oddać charakteru jaskiń i cenotów, trzeba to samemu przeżyć, zobaczyć przez własny pryzmat. Potem przetrawić i podsumować.
Raz na tysiąc nurkowań zdarza się ktoś, komu się nie podoba, nie czuje tego piękna, nie rozumie. Nudzi się brakiem rybek i monotonią skały. Czasami sa też tacy tzw. w gorącej wodzie kąpani, którzy dostają szału od pływania w zwartym szyku i do tego bardzo wolno. Jest jeszcze grupa osób kompletnie sparaliżowanych nurkowaniem w ciemnościach i pod sufitem czyli nieco klaustrofobicznie. Przypadek kliniczny.
No cóż, o gustach się nie dyskutuje i nie chcę tutaj krytykować przeciwników nurkowania cavernowego.

W moim 7 letnim doświadczeniu przewodnika cavernowego zauważam pewna tendencję bagatelizowania ryzyka nurkowania pod sufitem. Pojawiają się grupy nurkowe wieloosobowe, z różnych krajów o bardzo różnym stopniu doświadczenia. Często w tych grupach są osoby, które na wyjeździe dopiero kończą swoje owd albo dopiero co skończyli – wody otwarte w Polsce zziembnięci i kompletnie nie opływani bo nie było warunków. I przyjeżdżaja oni z instruktorami, którzy często też są tutaj pierwszy raz i Ci sami instruktorzy zapewniają, że „sobie poradzisz”. I aby zadowolić całość przewodnicy zabieraja całą grupę na nurkowania najtrudniejsze czyli głębokie, bez dna i pod sufitem grubo przekraczające możliwości, kwalifikacje i poziom wyszkolenia nurków.

W moim odczuciu nurkowania cavernowe to najtrudniejsze i najbradziej ekstremalne nurkowania jakie mogą się pojawić na drodze nurka owd. Oczywiście nurkowania w sztormie i silnym prądzie też uważam za ekstremalne ale jest między nimi jednak ogromna różnica. Sufit i ciemność.
Te dwa czynniki, udowodnione licznymi wypadkami, sprawiają, że nurek bez dodatkowego przeszkolenia najczęściej nie umie się zachować w sytuacji awaryjnej. Nie widzi też potencjalnego ryzyka. Nurkowania w płytkiej, krystalicznej wodzie i do tego prawie ciepłej (24 stopnie) przecież są super łatwe. I ktoś komu nigdy nie zdarzyła sie awaria pod wodą i nie ma wyćwiczonych prawidłowych odruchó, a co najważniejsze nie umie uspokoić oddychania, napotykając sié na przeszkodę pod sufitem może zachować się nierozważnie. I tutaj odpowiedni briefing przed nurkowaniem jest kluczowym punktem. Kążdy z teamu nurkowego musi wiedzieć jakie są procedury awaryjne i co należy zrobić w pierwszej kolejności.

Po pierwsze zabezpieczamy poręczówkę tzn. trzymamy się jej aby nie stracić kontaktu i zapobiec potencjalnej dezorientacji. Po drugie sygnalizujemy światłem problem (latarka prawo lewo) lub awarię (latarka góra dół). Najtrudniejszą sytuacje mają zawsze osoby na tyle grupy i dlatego tam umieszczamy najbardziej doświadczonych i wykwalifikowanych nurków. Czasami ciężko jest dojrzeć szybko ich ruch latarki i jako, że nie mają osoby za sobą mogą najłatwiej sie oddzielić i zgubić. Udowodnione ostatnim wypadkiem w Temple of Doom (marzec 2016).

Największym jednak zagrożeniem nurkowań cavernowych jest tzw. ślepe płynięcie za przewodnikiem. Przewodnik nurkowy, nurek jaskiniowy w pełnym sprzęcie może sprawiać wrażenie super PRO. Do tego zwykle ma doskonałą pływalność i trim, niedościgniony wzór dla wielu. I ten sam przewodnik, mimo, że odpowiednio wyszkolony zabiera często grupę na wycieczke poza trasę, poza poręczówke, poza strefę caverny. I jeśli nie ma problemów czy awarii wszystko kończy się cacy i każdy jest zadowolony bo widział „więcej”. Raz na kilka tysięcy nurkowań ktoś ma jednak pecha, dlaczego? Bo ślepo podążał za przewodnikiem. W sytuacji ograniczonej widoczności i braku poręczówki stres rośnie w tempie zawrotnym a pojedyncza butla nie starcza na długo.
Ostatnie dwa wypadki śmiertelne potwierdziły w 100% ten schemat. W wypadku z 2012 roku zgineli 2 nurkowie i przewodnik czyli cały team. W wypadku z 2016 zginął nurek z końca grupy czyli 1 z teamu 4 osobowego. W obu przypadkach miała miejce penetracja jaskini poza strefą caverny bez poręczówki z udziałem dezorientującej halokliny czyli mieszanki wody słodkiej i słonej co w praktyce wygląda jak nurkowanie w kisielu. Ofiary to nurkowie owd praktycznie bez doświadczenia nurkowego.
A zatem przestrzegam wszystkich nurków „Nie płyńcie ślepo za przewodnikiem”, on może narażąć wasze życie łamaniem podstawowych zasad bezpieczeństwa. Zaznajomcie się z zasadami nurkowania pod sufitem przed wyjazdem. Informacje są ogólnie dostępne. I nie dajcie wiary jak ktoś wam mówi, zę dacie sobie rade mimo tego, że to wasze pierwsze nurkowanie po kursie. Dacie rade pewnie ale nie będzie to przyjemne i relaksujące nurkowanie a takie powinno być, bo po to przecież nurkujemy.

Osobiście uważam, że nurkowania cavernowe powinny być dostępne jedynie dla nurków advanced a optymalnie by było gdyby mieli też uprawnienia cavern. Jest juz pewna tendencja wyostrzania zasad nurkowań cavernowych w Meksyku. Od grudnia 2016 popularne nurkowanie w Grand Cenote dostępne jest jedynie dla nurków z certyfikatem overhead. Od kwietnia aby nurkować w systemie Dos Ojos bądź Dreamgate trzeba mieć lokalnego przewodnika legitymującego się kartą DOS OJOS. Jestem numerem 404, o zgrozo…..
Właściciele obiektów obawiają się ryzyka związanego z nurkowaniem pod sufitem i coraz częściej podnoszą ceny wstępów aby ograniczyć ilość odwiedzających. Preferują osoby pływające z rurką na powierzchi w kapokach. Mniejszy stres i te same pieniądze. Tym samym losy nurkowań cavernowych nie są takie optymistyczne. Podobnie się mają nurkowania jaskiniowe. Na pewno będzie coraz drożej.